Odwiedzin: 5141




Zaloguj się




Promowane ADOPCJE:

Buka (suczka)




Hippis (piesek)




Sztama (suczka)




NIKO (piesek)




Cykor (piesek)






REKLAMA










stat4u
Sznaucery do adopcji - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

82013
sierpnia
PILNIE SZUKAMY DOMU DLA ORIEGO!!!
...przecież muszą gdzieś być jego ludzie...

15 sierpnia 2013 roku ORI WRESZCIE pojechał do własnego nowego domu!!! Powodzenia kochany!!!

Ori chce mieć swojego człowieka już na stałe! Tylko domu nie widać... bo pies powinien być, sympatyczny, łagodny, wesoły i kontaktowy, ma ładnie chodzić na smyczy, dogadywać się z innymi psami, nie sprawiać kłopotow. I wlaśnie Ori może taki być!!! Pokaż mu, że nie wszyscy ludzie są źli, że nie trzeba na własnej skórze doświadczać ludzkiego okrucieństwa. Pokaż mu cierpliwością, konsekwencją, ludzką mądrą miłość. Wyczaruj sobie wspaniałego towarzysza - prawdziwego psa. Ori ma około 4 lata i wciąż ma nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto pokocha go bezwarunkowo.
Jest psem, który bardzo lubi być z ludźmi, uwielbia się bawić, biegać, ale nie jest typem przytulaka - on musi trafić do ludzi, którzy nie szukają pluszaka tylko psa z charakterem i nie będą go rozpuszczać - to pies, który najlepiej się czuje znając swoje miejsce w ludzko-psim stadzie, bez wylegiwania się na kanapie. Rozsądek i mądra miłość - poszukiwane!
Ori potrafi się zachować w domu, nie brudzi i nie niszczy. Dogaduje się z innymi psami.
Szukamy dla niego najlepiej domu z ogrodem, gdzie nie będzie się nudził, ale nie zostanie wydany do budy czy kojca.
Dom bez małych dzieci.

Jest wykastrowany, zaszczepiony. Wielkością jest pomiędzy mini i średnim - około 40 cm w kłębie.
Ori przebywa w okolicach Ciechocinka, woj. kujawsko-pomorskie
tel. 608 464 683
malawaszka@gmail.com



Utrzymanie Origo w hotelu do dla nas bardzo duże obciążenie - 400 zł/miesiąc, a on przecież jest gotowy do adopcji, mógłby zwolnić miejsce dla innych potrzebujących! Pomóżcie znaleźć dla niego dom!

Więcej zdjęć:
http://sznaucery.eadopcje.org/psiak/597

Dodane przez: malawaszka


82013
sierpnia
UWAGA ŁOMŻA
SKRADZIONO SZNAUCERKĘ

Dodane przez: malawaszka


12013
sierpnia
VIKI... od Victorii bo chcemy zwyciężyć!
czy uda nam się ją uratować?

Znaleziono ją na początku maja w Dąbrowie Tarnowskiej. Nie sprawdzono płci, nie zabrano do lekarza - określona jako staruszek samiec niewidomy mieszkała w jakimś garażu... dostawała jeść, pić i to wszystko... był to czas cierpienia, bólu, rozwijająca się infekcja... wtedy trafiłam na ogłoszenie o niej na facebooku, a właściwie to o nim - pilne bo rodzina nie chce już dłużej tego pieska na swoim terenie i oddadzą do schroniska...


______________________________________
03 lipiec 2013
Miał to być samiec, jest suczka - przez półtorej miesiąca ludzie, którzy ją mieli u siebie nie zobaczyli jakiej jest płci, nie zabrali do weterynarza. Znalazł się dom dla samczyka... dla suczki nie... tym sposobem mamy kolejną nieplanowaną podopieczną u nas w domu. W dodatku okazuje się, że stan suczki jest przerażający - wybite (?) oczko - zamiast niego jest zaropiała dziura, język z ubytkami, sunia nie zna smyczy, bardzo boi się ludzi. Na pewno rodziła! Póki co załatwia się w domu, ale przyjdzie czas na naukę, teraz najważniejsze zdrowie. Jest bardzo spokojna, w pokoju chodzi... w kółko :( Oczko, które ma chyba nie widzi dobrze - jest zaćma, nie wiem czy chorobowa czy pourazowa.
Jedziemy na diagnostykę do okulisty, potem być może do neurologa. Zrobimy badania krwi i wszystko co będzie potrzebne.




______________________________________
05 lipiec 2013
Przeszła na pewno dużo złego... wróciłyśmy właśnie od okulisty - jest tak jak myślałam - oczko jest uszkodzone mechanicznie - nie wiem czy wybite, czy ktoś jej to zrobił czy podczas wypadku, tego się nie dowiemy, ale na pewno cierpiała bardzo... w dodatku tak długo niezaopiekowana, nieopatrzona, nic... podczas pobierania krwi walczyła jak o życie :( nie umiem tego nawet opisać... dramat; Oczodół trzeba oczyścić i zaszyć, teraz dostaliśmy antybiotyk, żeby ją przygotować do zabiegu, a operacja wyznaczona na 16 lipca. Umówiłam od razu Furię na operację łapy bo to u tego samego doktora więc za jedną jazdą załatwimy obie panny. Koszt malutkiej 350-400 zł od razu ze sterylizacją - ale czy zrobimy sterylkę doktor podejmie decyzję podczas robienia oczka bo zależy ile to będzie trwało. Wyniki krwi wyszły jej w porządku i biochemia i morfologia. W uchu tym od strony wybitego oczka dużo wydzieliny, która może być zaschniętą krwią. :(
__________________________________________
11 i 12 lipca
VIKI miała trzy poważne ataki padaczki - całkowita utrata świadomości, wycie, wypróżnienie się pod siebie, rzucawka, ślinienie się - no pełny wachlarz padaczkowych objawów... pierwszy atak w czwartek o 23, drugi w piątek o 7 rano i potem o 23 - pojechałam z nią od razu do dr Olender do Tychów - neurolog, dostała luminal w tabletkach i czopki na zatrzymanie ataku. Od tego czasu ataki się uspokoiły
__________________________________________
16 lipca
Operacja u Dr Gierka w Katowicach - usunięcie zniszczonej gałki ocznej + sterylizacja; Operacja przebiegła dobrze, ale po niej z oczodołu kapała krew bardziej niż to powinno być po takiej operacji więc Dr zdecydowal, że Viki powinna zostać u niego na noc w klinice - tak też było więc pojechałam do domu tylko z Furią. Podczas wybudzania się dostała trzech silnych ataków padaczki pod rząd, udało się ją z tego wyprowadzić, ale było już z nią kiepsko. 17 lipca zabrałam ją do domu, podajemy luminal, ataki póki co ustały.


___________________________________________
20 lipca - kontrola oczodołu i wyjęcie drenu

Z Viki jest bardzo trudny kontakt - nie wiemy czy to blokada psychiczna bo była np maltretowana, czy uszkodzenie mózgu po wypadku czy uderzeniu... coraz bardziej myślę, że to nie był wypadek - rozmawiałam jeszcze z ludźmi którzy ją znaleźli i ona wtedy nie była zakrwawiona - nie była świeżo po wypadku, więc to musiała mieć jeszcze wcześniej... koszmar!

Viki ma dni lepsze i gorsze - czasam patrzy za mną, czasem udaje jej się iść dłużej po linii prostej i dopiero na końcu zatacza kółko, a czasami jest jakby nieobecna, wycofana. Na smyczy nadal nie chodzi, ale już tak nie panikuje jak na początku, przypinam jej smycz i chodzę za nią tam gdzie ona chce, bez przymusu, bez ciągnięcia, tylko spokój, cierpliwość i modły do losu żeby był łaskawy dla tej kochanej kruszynki. Staramy się ze wszystkich sił jej pomóc, dotrzeć do niej. Jak będzie takie zalecenie neurologa to zrobimy rezonans żeby zobaczyć co dzieje się w jej główce, ale jeszcze nie teraz - za mało czasu minęło od operacji i nie chcę tak szybko podawać jej kolejnej narkozy, którą zniosła bardzo źle - a raczej wybudzanie się zniosła źle bo wtedy miała silne ataki padaczki.

Aby wspomóc działanie naszej Grupy Sznaucery w Potrzebie prosimy o wpłaty na nasze subkonto:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - VIVA
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a
03-772 Warszawa
68 2030 0045 1110 0000 0255 8420
w tytule wpłaty: "Viki"

Dane do przelewów zagranicznych:
SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL68 2030 0045 1110 0000 0255 8420

Proszę o pomoc!
tel. 608 464 683
malawaszka@gmail.com

Czasem Viki jest wyluzowana i to daje nadzieję i radość - mocno wierzę, że uda nam się!!!!!







Dodane przez: malawaszka


222013
lipca
FENDER wrócił DO DOMU :)

MAMY HAPPY END :))
Fender vel MISIO wrócił do domu!!! Całe życie był razem z bratem - i całe życie kombinował i uprzykrzał opiekunom życie ucieczkami - przegryzał siatkę ogrodzeniową i wybierał się na wycieczki - i tak przez 13 lat! Zawsze wracał, a tym razem złapał go hycel. Jak umarł brat Miśka (Fendera) to nasz chłopak podupadł na zdrowiu i ogólnie popadł w depresję bo nigdy nie był sam. Jak wybrał się w tą ostatnią wyprawę to Państwo go szukali w okolicy, ale nie pomyśleli żeby szukać w schronisku, aż weterynarz im powiedział to co ciągle pokutuje w naszym narodzie, że stare psy często odchodzą żeby umrzeć w samotności - ja osobiście bardzo nie lubię tego przekonania bo w to nie wierzę! Uważam, że jak stary pies ucieknie i umiera gdzieś w samotności to nie dlatego, że tak chciał, tylko dopadła go demencja starcza i nie umiał wrócić, no ale ludzie wciąż w to wierzą i jeszcze jak weterynarz tak powiedział to pomyśleli, że pewnie Misiek gdzieś poszedł umrzeć - no bo w końcu 13 lat na takiego sporego psa to już dużo. W końcu trafili na ogłoszenie w prasie lokalnej, które zamieściła Ola - wolontariuszka ze schroniska i rozpoznali swojego uciekiniera i tym sposobem w piątek po niego przyjechali 230 km i razem wrócili do domu.
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wsparli leczenie Fendera - udało nam się wyleczyć uszy, które były bolesne, ze zrostami - leczenie łatwe nie było bo fen nie chciał współpracować, ale uparłam się i dałam radę - wrócił do domu odmłodzony, wyleczony i mam nadzieję, że teraz będzie żył w spokoju do końca swoich dni! Fundusze, które zostały po Fenderze zostaną spożytkowane na utrzymanie Bryzy.


Dodane przez: malawaszka


32013
lipca
...bo nikt nie kocha starych psów...
Fender i Bryza szukają domów

Czy to prawda? Czy to prawda, że nikt nie kocha starych psów?
My kochamy i jeszcze garstka ludzi... ale mniejszość, od osób dzwoniących w sprawie adopcji naszych podopiecznych często słyszę, że 6 letni pies jest już ZA STARY... ale za stary na co?
Czy jest za stary żeby kochać, czy może za stary żeby być kochanym?
Mnóstwo pytań bez odpowiedzi kłębi mi się w głowie, co zrobić żeby Bryza, Fender i inne staruszki mogły godnie, bezpiecznie i w cieple dożyć swoich dni?
Nie wiadomo ile im jeszcze zostało - może mniej, może więcej, ale czy to znaczy, że należy odwrócić wzrok i nie patrząc im w oczy pójść dalej, zająć się tymi młodymi, po które ustawiająsię kolejki chętnych?
Ja tak nie potrafię... stare psy są piękne, są niesamowite i to nieprawda, że nie nauczą się już niczego i się nie przystosują!

Bryza wiele lat spędziła w schronisku bez kontaktu z ludźmi, bez spacerów, głaskania... ot kurz, dziurawa buda i dziesiątki podobnych jej niechcianych psów... na początku u nas była obojętna, głaskanie nie sprawiało jej przyjemności - ale przekonała się, że życie z ludźmi może być fajne, że ludzie dają smakołyki, że zabierają na spacerki i drapią za uszkiem. Bryza chodzi bez smyczy - cały czas pilnuje czy jestem i każdego dnia odkrywa przed nami nową część siebie. Jest cudowna, spokojna i niekłopotliwa. Prawdopodobnie nie zna życia w domu i dobrze się czuje w kojcu, ale do zimy musimy znaleźć dla niej ciepłe schronienie.

Fender - diametralnie różni się od Bryzy - to jest pies, który musiał mieć dom - on jest tak wpatrzony w człowieka, że świata poza nim nie widzi. Wesoły, kontaktowy przytulak, przyjaciel - dlaczego wylądował na bruku? Czy znajdzie się ktoś kto zechce dać mu DOM? Fender zachowuje czystość, prawdopodobnie był psem domowym, nie lubi być sam...


Więcej informacji o Bryzie:
>>KLIK<<

Więcej o Fenderze:
>>KLIK<<




Dodane przez: malawaszka


Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44